Ostatnio wpadła mi do rąk pewna książka, mianowicie „Nigdziebądź” autorstwa Neila Gaimana. Jest to powieść fantastyczna, jednak próżno w niej szukać smoków      i czarodziejów, ale mimo ich braku, jest wszechobecna magia, a postacie i ich historie wykraczają poza normalność. Warto zauważyć, że istnieje już serial o tym samym tytule, a scenariusz do niego stworzył sam Gaiman, który twierdził, że wersja lecąca  w telewizji, nie oddaje w pełni tego, co on miał w głowie, tworząc go. Zaskutkowało to tym, że pisarz postanowił przedstawić swoją wizję w książce. We wstępie autor zaznaczył, że pisząc tę książkę, pragnął opowiedzieć o ludziach pozbawionych wszystkiego, użył do tego gatunku fantasy, ponieważ często ukazuje nam rzeczy oglądane tak wiele razy, że w ogóle ich nie dostrzegamy. 

Głównym bohaterem jest Richard Mayhew, dwudziestoparoletni mężczyzna mieszkający w Londynie, który wiódł w miarę spokojne życie i sam był normalnym, niczym niewyróżniającym się człowiekiem. Akcja zaczyna się rozkręcać, kiedy to Richard miał iść na długo wyczekiwaną kolację z narzeczoną, Jessicą i jej szefem.       Nie dotarł na nią. Zatrzymało go nagłe wydarzenie. Zmierzając w kierunku restauracji z partnerką, nagłe zauważył leżącą na chodniku dziewczynę, była ranna i cała we krwi, nie zostawił jej tak i zabrał do swojego wynajmowanego mieszkania. Narzeczona zamiast poprzeć Richarda, zerwała z nim zaręczyny i zła, poszła do restauracji.             Te wydarzenia były kluczowym momentem w jego życiu, które zmieniło się diametralnie. Bohater, pomagając Drzwi, bo takie nietypowe imię nosiła nieznajoma, stał się nic nieznaczącą, niemalże niewidzialną osobą. Stracił pracę, a jego znajomi nie rozpoznawali jego twarzy, nawet jego była narzeczona nie wiedziała, kim on jest.      W taki sposób Richard stał się częścią Londynu Pod. Londyn Pod jest krainą znajdującą się właśnie pod stolicą Anglii, są to podziemia. W tym miejscu ludzie na co dzień obcują z rzeczami dla nas niepojętymi, takimi jak potwory, anioły, otwieranie zamków od drzwi samym dotykiem czy nieśmiertelność. Główny bohater, zderzając się z tamtejszą rzeczywistością, nie mógł się jej nadziwić i zrozumieć. Nie dość, że wylądował w zupełnie innym świecie niż dotąd znał, a wszystko, co wiedział o Londynie, okazało się nieprawdą, to przez całą książkę Drzwi i Richardowi groziła śmierć. 

Neil Gaiman we wstępie przyznał, że zawsze chciał napisać coś w stylu „Alicji       w krainie czarów” dla dorosłych i faktycznie spełnił swoje postanowienie, a dowodem może być właśnie „Nigdziebądź”. Książka bardzo mi się podoba. Opowiadana historia jest ciekawa, bohaterowie zyskują naszą sympatię, a świat, w którym akcja się toczy, mocno rozwinięty i kryjący wiele tajemnic. Styl pisania Gaimana jest lekki, a tym samym czytanie nie męczy swoją zawiłością fabuły, ważnym elementem nadającym jeszcze większą przyjemność z czytania, przynajmniej według mnie, jest sarkazm, którego w „Nigdziebądź” jest pełno. 

 
 

                                                                                          Emilia Sitkiewicz, 3a2 

 

i

Zajrzyj również do mediów społecznosciowych - jesteśmy tam.